Dlaczego niektórzy weterynarze nie powinni traktować swoich zwierząt?

Oczyszczacze tulipanów z nasionami u braci z kurczaka.

Jeszcze przed moją ostatnią tragedią zwierzęcą było dla mnie absurdalnie oczywiste, że niektórzy weterynarze po prostu nie są dobrzy w opiece nad swoimi zwierzętami w kryzysie. Wiele razy miałem powód do wyznania tej osobistej słabości. Niektórzy z nas są po prostu zbyt emocjonalnie zainwestowani, aby myśleć w linii prostej.

Z pewnością nie jeździłem po linii prostej podczas jednego z takich krytycznych odcinków. 200-kilogramowy kozioł ryknął krwawe morderstwo z tyłu mojego SUV-a, podczas gdy ja byłem zajęty kierowaniem mojego wewnętrznego Mario Andrettiego (coś, czego nie miałem żadnego interesu, biorąc pod uwagę mój stan umysłu). Z drugiej strony wyobrażam sobie mój mózg jako drżącą, galaretowatą masę, gdy scenariusze życia i śmierci uderzają blisko domu.

W końcu, kiedy nasze własne zwierzęta są w poważnych tarapatach, nie ma już znaczenia, że ​​jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy ludźmi najbardziej skłonnymi do logicznego myślenia w sytuacjach awaryjnych. Wszystko, co wiemy - ta droga edukacja, wszystkie te lata doświadczenia - ma sposób na wyjście z okna, gdy ktoś z nas jest w chwastach.

Tak było z weekendem Tulip over Veteran’s Day. Typowo obfity zjadacz (Labrador Retriever ze świata kóz) podniósł nos na swoje jedzenie w piątek rano. Nic wielkiego, pomyślałem. Widziałam, jak to robiła wcześniej - raz, kiedy dostała się do karmy dla kurczaków, a innym razem, gdy sąsiad opróżnił swoje podwórko i zaoferował pannie Piggy ogromną pomoc soczystych liści palmowych.

Ale tym razem było inaczej. Kiedy wróciłem do domu, żeby sprawdzić ją w porze lunchu, była w szopie, miejscu, które odwiedza tylko wtedy, gdy burza lub rodzi. Przeprowadzono pełny egzamin fizyczny, w ten sposób zidentyfikowałem wybrzuszenie po lewej stronie jej brzucha.

Według wszystkich moich podręczników do koziej medycyny nie był to dobry znak. W rzeczywistości nie musiałem sięgać do książek, aby przypomnieć sobie kilka prostych podstaw: lewa strona to miejsce, w którym żyje żwacz lub żwacz. A kiedy największa z czterech komór żołądka przeżuwaczy wybrzusza się, jest tam albo gaz (nadmuch gazu) albo coś gorszego, jak masywna masa pianki (pieniące się nadęcie) lub mniej pospolita bryła ze stałych składników (zderzenie żwacza).

W przypadku Tulipa wszystko wskazywało na to drugie. Dlaczego jeszcze tak trudno? Mimo to nie byłem przekonany. To nie miało dla mnie sensu. Co mogła zjeść, by wyprodukować tak twardy żwacz? To musiało być nadęcie gazowe, które po prostu wydaje się trudne, ponieważ jest pod tak dużym napięciem, pomyślałem.

Po zwerbowaniu kilku dodatkowych rąk włożyłem rurkę do żołądka, a potem odetchnąłem z ulgą, gdy powietrze wokół nas rosło wraz z gryzącym smrodem koziego gazu.

Sprawdzałem ją przez całą noc, kładąc stopy na jej kłonicy i masując brzuch, aby pomóc stymulować odbijanie się i poruszanie rzeczy również w kierunku do tyłu. Jej żołądek wydawał się mniej stanowczy, ale wciąż miał niepokojący twardy punkt. Powiedziałem sobie, że najpierw zatrzymam się w sklepie z paszami, aby otrzymać proszek elektrolitu. Potem podałem jej trochę magnezu, żeby się uspokoić.

Niestety, sprawy nie potoczyły się zgodnie z planem. Stąd, jak skończyło się na ponownym wprowadzeniu wyścigu Formuły 1 w starym modelu Lexusa SUV - zakłopotanej kozie krzyczącej przez całą drogę.

W końcu aresztowała mnie, gdy próbowałem potwierdzić obecność impakcji za pomocą urządzenia ultradźwiękowego w specjalistycznej praktyce po drugiej stronie ulicy (Miami Veterinary Specialists jest więc dla mnie miły). Rurki nie działały. Płyny dożylne były miłym dodatkiem, ale nie były zbyt pomocne, gdy podstawowym problemem była blokada, którą należało natychmiast usunąć chirurgicznie.

Sand, w końcu zrozumiałem, był winowajcą. Dlatego to było takie dziwne. Wszystko zaczęło nabierać sensu, gdy uspokoiłem się wystarczająco długo, by zagrać w mojej głowie przez ostatnie trzy miesiące.

Już niedługo planowałem, że tulipan zajdzie w ciążę - dzieci potrzebują mleka i sera - ale zwlekałam z powodu wagi. Nie jest dobrym pomysłem, aby koza z nadwagą zaszła w ciążę, ponieważ tuczniki mają większą skłonność do okazywania trojaczków (co nie jest dobrą rzeczą). Więc ograniczałem jej pomoc.

Prawdopodobnie dlatego łapałem ją skubiącą ziemię w poszukiwaniu zbłąkanego ziarna przeznaczonego dla moich kurczaków - stąd brzuch pełen piasku, który mamy tutaj dużo. Po prostu nigdy nie myślałem, że może połknąć tak wiele. Nie wiedziałem też, że mogłaby odejść od karmienia do śmierci w mniej niż 24 godziny. W końcu zrobiłem wszystko, do czego zostałem przeszkolony. Wszystko, ale myśl liniowo, ignoruj ​​moje emocje i uprzedzenia, a przede wszystkim działaj szybko.

Z perspektywy czasu wszystko wydaje się takie oczywiste, więc można temu zapobiec. To znaczy, jeśli przestałbym obserwować, ile piasku zjadła. I tak naprawialne - jeśli tylko poszedłem prosto na operację, gdy było jasne, że twarde wybrzuszenie jej żwacza nie narastało.

Z perspektywy czasu i jasności myśli dochodzi do samooskarżenia, którego można oczekiwać od kogoś, kto właśnie stracił pacjenta. Ale tym razem jest gorzej, bo zawiodłem własne. Jest gorzej, bo widzę wielokrotność sposoby, w jakie ją zawiodłem. Moja niezdolność do myślenia i działania jak weterynarz w sytuacji zagrożenia osobistego oznacza, że ​​prawdopodobnie powtórzy się.