The Dogs of the Fight for Off-Leash

The Fight for Off-Leash Dog Parks | Matt Adamik

Kiedy w końcu płacę rachunki i robię pranie i wszystkie inne prace życiowe, których moja pasja do „walki z psim parkiem” powstrzymywała mnie od miesięcy, zadaję sobie pytanie: „Czy ten„ psi debet ”był tego wart? „Hmmm, czy grzywna w wysokości 250 dolarów nie byłaby dużo łatwiejsza dla moich oszczędności niż wstrzymanie mojej kariery w nieruchomościach i podjęcie tej krucjaty w psim parku?” Następnie patrzę na mojego wiernego towarzysza Golden Retrievera i wiem odpowiedź. W moim fotelu na biegunach nie pamiętam dodatkowych dolarów, które powinienem zarobić. To wielu nowych przyjaciół psów, ogromne osiągnięcie i poczucie, że zrobiłem właściwą rzecz, którą zapamiętam. Tego nie można kupić za pieniądze. Ale wyprzedzam siebie.

Cody

Po 10-letniej przerwie od posiadania psa po odejściu mojego ostatniego futrzastego towarzysza, wiedziałem, że teraz znowu chcę psa. Słyszałem, że Stowarzyszenie Ratunkowe Golden Retriever potrzebowało domów zastępczych. W ciągu dwóch dni od wolontariatu pojawił się e-mail: piękny 10-miesięczny szczeniak, maltretowany i nieprzeszkolony, potrzebna miłość i miejsce na pobyt. To było to. Pojechałem do schroniska, żeby go odebrać i zostać jego „przybraną mamą”, a potem zakochać się w nim i zostać jego „adoptowaną mamą”. A moje życie zmieniło się na zawsze.

Bilet za 250 $ „Co masz na myśli, nowe kary dla psów ?! 250 $ ?! Korzystamy z tego parku dla psów od lat, wraz z 500 innymi psami miejskimi tygodniowo! To nasz park dla psów w sąsiedztwie - bezpieczne miejsce w naszej miejskiej dżungli do poszukiwania przyjaciół psów, ćwiczeń, socjalizacji i wskazówek szkoleniowych oraz do poznawania nowych sąsiadów. Co masz na myśli mówiąc, że zamierzasz ukarać nas 250 $ za ćwiczenie naszych psów tutaj?

I tam się zaczęło. Z urzędnikiem odpowiedzialnym za egzekwowanie prawa, który mówi nam, że nasz ukochany park dla psów nie był w ciągu dnia parkiem dla psów, a ja musiałem zapłacić 250 dolarów za to, że tam byłem. Cody i ja znaleźliśmy naszą pierwszą przygodę z psim aktywistą.

Po tym wszystko się pogorszyło. Szedłem do domu w furii i rozpocząłem badania od urzędnika wybranego przez Vancouver Parks, którego numer znalazłem w książce telefonicznej. Jego sugestia brzmiała: „Zabierz swojego psa do parku dla psów i przywiąż go do drzewa, jeśli nie lubisz kar.”

To było to; Miałem to. W swoim nadużywanym byłym domu Cody był przywiązany do drzewa przez osiem miesięcy i dzięki pomocy tego parkowego parku spędziłem tylko rok korygując wyrządzone mu szkody. Nie zamierzałem po cichu zrezygnować z naszego parku! Po prostu nie mogliśmy stracić wolności, radości, ćwiczeń i socjalizacji, które nam wszystkim dały. I tak rozpoczęła się „wojna na wszystkie psy”.

Pieniądze i głosy Szybko dowiedziałem się, co kryje się za nową polityką psa w mieście: pieniądze i głosy. Miasto chciało zadowolić „skarżących się na psa” (był to rok wyborczy) i zebrać fundusze na zastąpienie starego schroniska dla zwierząt. Zamiast szukać finansowania z ogólnych dochodów, pracownicy miasta stworzyli pięcioletni plan strategiczny dla Departamentu Kontroli Zwierząt, który ma być samowystarczalny dzięki niektórym z najwyższych grzywien dla psów w Ameryce Północnej.

Miasto Calgary w Albercie przyjęło inne podejście do zarządzania psami, które wiele miast przyjęło za swój model. Poleciałem do tego miasta, aby przeprowadzić wywiad z głównym oficerem prawników i zwiedzić ich wspaniałe centrum usług dla zwierząt i parki dla psów. Calgary osiągnęło ponad 90 procent zgodności w licencjonowaniu psów dla 90 000 psów w mieście, co daje ponad 3 miliony dolarów rocznie na pokrycie ich budżetu na światowej klasy udogodnienia dla psów, w tym 300 parków dla psów.

Vancouver, niestety, starało się osiągnąć te same wyniki, co Calgary, nie podążając za jego modelem. Nie planowano nowych parków poza smyczami, nie zachęcano właścicieli psów do udzielania licencji psom, nie próbowano budować dobrych relacji z właścicielami psów. Z ponad 75 000 psów w Vancouver i mniej niż 35 parków dla psów (a mniej niż dziesięć z całymi godzinami), wiedzieliśmy, że mieliśmy ogromne „psie walki” na naszych łapach.

Na szczęście w ciągu kilku miesięcy miały miejsce wybory obywatelskie. Przygotowaliśmy się do wysłania głośnego komunikatu do ratusza, że ​​jest o wiele więcej wyborców kochających psy, niż oni to rozliczali. Byłaby to „psia walka wszystkich walk psów”, aby nauczyć naszych lokalnych polityków, że psy są również ważnymi obywatelami miasta. Tak narodziła się nasza nazwa grupy: Canine Citizens of Vancouver.

„Mam psa i głosuję!” Radio, telewizja, gazety; byliśmy wszędzie! Cody i ja widzieliśmy wszystkie lokalne studia radiowe od miesięcy i kilka razy byliśmy nawet na naszych lokalnych porannych wiadomościach telewizyjnych. Zrobiliśmy wszystko, aby zwrócić uwagę City Hall.

Zorganizowaliśmy kompletny rajd dla psów z 200 psami i piknik w parku dla ponad 300 psów. Przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy i wyprawę dla psów ofiar huraganu Katrina i zorganizowaliśmy wykład dr. Stanleya Corena, znanego badacza / pisarza, który mieszka tutaj w Vancouver. Zrobiliśmy każdą psią rzecz, którą mogliśmy zrobić.

Statystyki miejskie pokazały, że „tylko” około 20 procent podatników z Vancouver było właścicielami psów, a wielu radnych miejskich uważało, że przechodząc na 1000 procentowe podwyżki, zyskają poparcie wśród pozostałych 80 procent. Według naszych szacunków, jeśli włączylibyśmy wszystkie firmy zajmujące się psami i sprzedawców detalicznych, takie jak setki sklepów z karmą dla zwierząt, weterynarzy, spacerowiczów, opiekunów psów i innych usług związanych z psami, wyborcy przyjazni psom mieli ponad 60 procent.

Nasze naklejki na zderzaki mówią wszystko: „Jestem właścicielem psa, a ja głosuję!”

Moc szczeniaka Po miesiącach ciężkiej pracy i poświęceniu się w tej walce, byłem zmęczony psem. Uderzyliśmy w ścianę i nic nie było robione. Prawie się poddałem - dopóki nie zdałem sobie sprawy, co jest naprawdę potrzebne: zmiana rady miejskiej i rady parków.

Wzbudzony energią dzięki mojej nowo odkrytej „potędze szczeniąt”, odszukałem przyjaznych psom kandydatów i poszedłem do pracy nad ich kampaniami wyborczymi, jednocześnie zachęcając wszystkich użytkowników parku psów do wyjścia i głosowania. Zorganizowałem nawet spotkanie wszystkich kandydatów.

Wreszcie, nasz „mały” projekt parku dla psów stał się rzeczywiście problemem wyborczym. ŁAŁ! Wtedy uświadomiłem sobie, jak ciężko pracowałem, aby uzyskać taką widoczność dla naszych psów. Duże miasto, takie jak Vancouver, gospodarz Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2010… i nasze psy stały się jednym z najczęściej omawianych tematów wyborczych! Wszyscy musieliśmy świętować. To był „szampan dla szczeniąt” w psim parku dla wszystkich i mnóstwo mokrego psiego pocałunku.

Uczciwy wstrząs dla właścicieli psów Nie mogliśmy w to uwierzyć, gdy jeden z kandydatów na burmistrza zdecydował się zwołać konferencję prasową w naszym sąsiedzkim parku dla psów na tydzień przed wyborami. To był bardzo napięty wyścig i szukał głosów właściciela psa, aby dać mu przewagę. W końcu usłyszeliśmy nasze przesłanie, że jesteśmy dużą bazą wyborczą i że psy również głosują za pośrednictwem swoich właścicieli.

Ten kandydat zobowiązał się, o ile zostanie wybrany, aby uczynił Vancouver „zabawą również dla psów”. Obiecał stworzyć więcej opcjonalnych obszarów smyczy i obniżyć grzywny o 250 USD do 125 USD. W dokładnym parku dla psów, gdzie kilka miesięcy wcześniej rozpoczęła się nasza „krucjata psiego parku”, a przed wszystkimi kamerami telewizyjnymi i dziennikarzami radiowymi i prasowymi, powiedział: „Uważamy, że odpowiedzialni właściciele psów potrzebują zdrowego wstrząsu”.

Wiedziałem wtedy, że zrobiłem różnicę dla tysięcy psów w naszym mieście. Cody mocno się uścisnął, a ja w ciągu głębokiego spełnienia rzuciłem duże łzy psa.

Cóż, te dodatkowe głosy psów wygrały kampanię kandydata na burmistrza, a najbardziej przyjazny psom kandydat został wybrany na nowego burmistrza Vancouver, wraz ze wszystkimi przyjaznymi psom radnymi i zarządcami parków, dla których prowadziliśmy kampanię.

Teraz nasz następny projekt aktywisty psiego będzie polegał na zebraniu tych obietnic wyborczych. Możesz postawić Cody'ego, a ja będę go węszył!